Są firmy, które opowiadają o sobie misjami i wizjami. My wolimy opowiedzieć liczbami, miastami i wnętrzami, które przez ponad dwie dekady przeszły przez nasze ręce.
Od 2004 roku — ta sama specjalizacja
DB Meble wyposaża przestrzenie biurowe i publiczne od 2004 roku. Przez dwadzieścia lat nie zmieniliśmy specjalizacji: meble biurowe, wyposażenie kompleksowe, doradztwo w doborze.
Zmieniło się wszystko inne — technologie, trendy, sposób pracy naszych klientów — i właśnie dlatego doświadczenie w tej branży tak dużo waży. Widzieliśmy biura ery boksów, rewolucję open space, modę na industrialne lofty, pandemiczną przeprowadzkę do domów i hybrydowy powrót.
Każda z tych zmian nauczyła nas czegoś, co dziś oszczędza naszym klientom pieniędzy i błędów. Bo w meblach biurowych błąd rzadko wychodzi w dniu montażu. Wychodzi po roku — kiedy okazuje się, że biurka są za wąskie na dwa monitory, że w sali konferencyjnej słychać każdą rozmowę z open space'u, albo że fotel, który świetnie wyglądał na zdjęciu, po ośmiu godzinach pracy zmusza do wstawania co czterdzieści minut.
Skala, którą trudno pokazać na zdjęciu
Przez te lata wyposażyliśmy dziesiątki tysięcy metrów kwadratowych powierzchni biurowych — od gabinetów wielkości kilkunastu metrów po całe kondygnacje biurowców. Ponad 10 tysięcy realizacji dla 1500+ firm w całej Polsce i Europie.
W portfolio mamy kilkanaście projektów w skali ponad 200 stanowisk. Jeden z nich to kompleksowe wyposażenie dwóch pięter warszawskiego biura firmy IT: kilkaset stanowisk, kilkanaście sal konferencyjnych, strefy collaboration i budki akustyczne. To jedno z tych wdrożeń, przy których meble przestają być zakupem, a stają się przedsięwzięciem logistycznym — z harmonogramem dostaw rozpisanym na tygodnie, montażem etapowanym piętro po piętrze i koordynacją z generalnym wykonawcą, elektrykami i IT.
A między tymi biegunami — codzienność: firmy różnej wielkości, którym przez lata dostarczaliśmy biurka, fotele, sale konferencyjne i strefy socjalne. Banki i instytucje finansowe, firmy IT, zakłady przemysłowe i chemiczne, integratorzy automatyki, salony samochodowe, dystrybutorzy sprzętu medycznego, laboratoria, call center, sieci gastronomiczne, administracja publiczna.
Nie wymieniamy nazw — dyskrecja to część naszej pracy. Ale różnorodność branż nauczyła nas jednego: nie ma dwóch takich samych biur. Są za to powtarzalne błędy, przed którymi umiemy ustrzec.
Pięć błędów, które widzieliśmy najczęściej
Piszemy o nich, bo każdy z nich kosztuje więcej niż różnica w cenie mebli.
Kupowanie foteli bez testów. Fotel to jedyny mebel w biurze, z którym pracownik ma kontakt przez osiem godzin dziennie. Katalog pokaże wymiary i tkaninę, nie pokaże, jak zachowuje się po czterech godzinach. Dlatego przy większych projektach zawsze zostawiamy fotele testowe na kilka dni — niech zespół usiądzie, zanim podpiszecie zamówienie na sto sztuk.
Liczenie stanowisk zamiast liczenia pracy. Biuro na 60 osób to nie 60 identycznych biurek. To zespoły, które gadają, i zespoły, które potrzebują ciszy; ludzie na słuchawkach i ludzie na spotkaniach; osoby w biurze codziennie i osoby dwa dni w tygodniu. Rozkład stanowisk wynika z tego, jak firma pracuje — nie z tego, ile osób zatrudnia.
Akustyka dokładana na końcu. Najdroższy moment na rozwiązanie problemu akustycznego to moment, w którym biuro już działa i nie da się w nim rozmawiać. Panele, budki i sufity policzone na etapie projektu kosztują ułamek tego, co improwizacja po fakcie.
Pomijanie kwestii serwisu przy wyborze dostawcy. Meble kupuje się raz, a używa dziesięć lat. Pytanie „czy za pięć lat dokupię identyczne biurko i czy dostanę podnośnik do tego fotela" jest ważniejsze niż różnica kilku procent w wycenie.
Jeden producent do wszystkiego. O tym niżej — bo to nasza najmocniejsza zasada.
Z Małopolski do Europy
Kraków i Małopolska to nasz rynek macierzysty, ale mapa realizacji dawno wyszła poza region. Pracujemy w całej Polsce: od Pomorza po Podkarpacie, od Śląska po Mazowsze.
A od lat także za granicą: nasze dostawy i montaże trafiały m.in. do Londynu i Belfastu, Berlina, Wiednia, Rzymu i Barcelony, a także do Czech, Belgii i Holandii.
Meble z polskich fabryk należą do europejskiej czołówki — i to nie jest patriotyczny slogan, tylko fakt, który widać w katalogach niemieckich i skandynawskich dystrybutorów. My dokładamy do nich to, czego katalog nie zapewni: dobór, koordynację i montaż na miejscu, niezależnie od kraju. Także wtedy, gdy trzeba dogadać się z zarządcą budynku w innym języku i wjechać windą towarową o szóstej rano, bo o dziewiątej biuro ma pracować.
Dlaczego pracujemy z wieloma markami
Jesteśmy autoryzowanym dystrybutorem czołowych europejskich producentów mebli biurowych — foteli, mebli twardych, rozwiązań akustycznych i soft seatingu. I świadomie nie związaliśmy się z jednym.
Powód jest prosty: żaden producent nie jest najlepszy we wszystkim. Jeden robi wybitne fotele obrotowe, ale przeciętne biurka. Inny ma najlepsze w swojej klasie systemy stołów, a w fotelach odstaje. Jeszcze inny specjalizuje się w budkach akustycznych albo krzesłach konferencyjnych i w tej jednej rzeczy nie ma sobie równych.
Handlowiec związany z jedną fabryką musi Wam sprzedać to, co ma w cenniku. My możemy powiedzieć: „ten fotel weźmy stąd, biurka stamtąd, a na akustykę mamy trzeciego producenta". To ustawia całą naszą rolę — jesteśmy doradcą klienta, nie przedstawicielem fabryki.
Praktyczna konsekwencja: doradzamy tak, jakbyśmy wyposażali własne biuro. Czasem oznacza to odradzenie droższego rozwiązania, bo w danym zastosowaniu nic nie wnosi.
Jak pracujemy
Ten sam proces od lat, niezależnie od skali — od pięciu stanowisk po pięćset.
Rozmowa i rzuty. Jak pracujecie, ilu was jest, co przeszkadza w obecnym biurze. Rzut kondygnacji mówi nam więcej niż godzina rozmowy o preferencjach — widzimy okna, słupy, drogi komunikacyjne i miejsca, gdzie akustyka będzie problemem.
Dobór i testy. Konfiguracje przykładowe, wzorniki tkanin, fotele testowe dla zespołu. Przy większych projektach robimy zestawienie kilku wariantów w różnych przedziałach, żeby było widać, za co dokładnie płacicie więcej.
Wycena i harmonogram. Z realnymi terminami produkcji, nie życzeniowymi. Meble biurowe to produkcja na zamówienie — tkanina, kolor stelaża i mechanizm są wybierane przez Was, więc terminy liczą się w tygodniach, nie w dniach. Mówimy o tym na początku, żeby nie było niespodzianek przy przeprowadzce.
Dostawa i montaż. Etapowany, także poza godzinami pracy i w weekendy, jeśli biuro nie może stanąć. Wnosimy, składamy, ustawiamy według rzutu i zabieramy opakowania.
Serwis po latach. Części zamienne, przeglądy flot foteli, dokupienia zgodne ze specyfikacją. To jest ta część, o której nikt nie myśli przy zakupie, a która decyduje o tym, czy po pięciu latach biuro wygląda spójnie, czy jak zbieranina.
Klienci wracają do nas po latach z nowymi piętrami i nowymi lokalizacjami — i to jest miara, którą cenimy bardziej niż jakikolwiek slogan.
Co dalej
Branża mebli biurowych wchodzi właśnie w kolejną zmianę: biura projektowane pod pracę hybrydową, akustyka jako standard a nie dodatek, zrównoważone materiały i realne wymagania środowiskowe w przetargach, coraz mądrzejsze narzędzia doboru wyposażenia.
Jesteśmy na to gotowi tak samo, jak byliśmy gotowi na poprzednie zmiany — z tą samą ekipą, tym samym doświadczeniem i tym samym podejściem: konkretnie, uczciwie, na lata.
Zaczynasz nowy projekt biura?
Jeśli planujesz nowe biuro, przeprowadzkę albo po prostu wymianę foteli — napisz. Dwadzieścia lat doświadczenia zaczyna pracować dla Ciebie od pierwszej rozmowy.
